miraMira - piękna 22 letnia dziewczyna z Albanii. Mimo zdolności nie miała szans na zrealizowanie marzeń o studiach. Pracowała ciężko w jedynej fabryce w okolicy. Zarabiała marne grosze. Ale dobre i to…

W domu było jeszcze osiem sióstr! W tradycji muzułmańskiej taka sytuacja rodzinna jest traktowa jak przekleństwo. Tak też i powtarzał jej ojciec.

Ale pewnego dnia wydawało się, że szczęście uśmiechnęło się także do niej. Chłopak z pobliskiego miasta stracił dla niej głowę. Wszystko wskazywało na to, że dostrzegł jej piękno, dobroć i nie przeszkadzało mu, że nic nie ma.

Ślub w Albanii odbywa się szybko. Na zasadzie kontraktu między młodym mężczyzną, a ojcem wybranki. Na co było czekać? Takie bajkowe szczęście nie trafia się każdemu. Dodatkowo młody mężczyzna miał przyjaciela w Niemczech, który dobrze się tam ustawił. Obiecywał koledze załatwić pracę i raj na ziemi.

Mira wyjeżdżała ze swoim ukochanym pełna marzeń i nadziei. Młodzi zamieszkali na południu Niemiec. Spokojnie minął pierwszy miesiąc od przyjazdu i nic nie wskazywało na zbliżający się dramat. Owszem, mąż czasami znikał, a kiedy wracał był zmęczony. Nie zawsze w humorze, ale przecież dużo pracował. Mira kochała go, a poza tym niczego jej nie brakowało. Pewnego dnia mąż powiedział, że jadą na kilka dni do innego miasta odwiedzić jego znajomych. Pomimo radości, że zobaczy kawałek świata, spała całą drogę jakoś dziwnie zmęczona...

Po wejściu do domu jej mąż dostał do ręki pieniądze od jakiegoś mężczyzny, a ona została przez dwóch innych brutalnie wciągnięta do innego pomieszczenia. Słyszała tylko kroki odchodzącego „męża”. Szok! Została sprzedana bez żadnego uprzedzenia... Gdy krzyczała o pomoc on nie zareagował. Ziemia usunęła się jej spod nóg. Nie mogła uwierzyć. Nawet to, co działo się później - gwałt, szarpanie, wyzwiska – nie bolały tak, jak zdrada jej ukochanego, który okazał się handlarzem ludźmi. To ją totalnie rozbiło.

Została zamknięta najpierw w jednym, potem w następnym domu publicznym. Odcięta od świata robiła wszystko, co jej kazali. Bezwiednie, jak maszyna. Przestała nawet czuć ból. Jej dramat był zbyt wielki.

Trzeba było 4 miesięcy, by dziewczyna na nowo zaczęła walczyć o swoje życie i zapragnęła je odzyskać. Nie była już sama, była w ciąży. Nie wiedziała do końca czyje to dziecko. Zaczęła szukać dróg, by się wydostać z tego koszmaru. Po jakimś czasie trafiła na klienta, który pozwolił jej zadzwonić do przyjaciółki. Udało się. Dzięki interwencji policji odzyskała wolność.

Trafiła do Domu Schronienia, ale jej dylematy nie skończyły się. Czy ryzykować bezpieczeństwo rodziny, ośmiu sióstr? Zeznawać przeciwko „mężowi” i mafii w ręce której wpadła? Policja nalegała, by złożyła zeznania, ale Mira pomimo wsparcia organizacji, nie odważyła się na ten krok. To był jej wybór… Nie zeznawała przed sądem, choć znała sprawcę swojej tragedii. Strach był zbyt duży. Ponadto nie chciała stanąć twarzą w twarz z człowiekiem, który wykorzystał jej miłość. Nie zniosłaby tego.

Za to urodziła dziecko. Zdrowego synka, którego zdołała obdarzyć matczyną miłością. Nie obwiniała go, że przyszedł na świat. Nie przerzucała na niego swojej goryczy.

Obecne życie Miry to pasmo zmagań, by ułożyć sobie życie od nowa. Musi stawić czoła wielu problemom, ale próbuje... oby się udało!