Wiele razy doświadczamy bezsilności wobec ludzkiego cierpienia. Wiele razy próbując komuś pomóc sami narażamy się na niebezpieczeństwo. Czy dlatego, że jest niebezpiecznie mamy siedzieć w domach? Jezusa formował i posyłał uczniów i nadal to czyni.

Dlatego aby z większą odwagą iść tam, dokąd pośle Pan zostały zorganizowane przez Sieć BAKHITA warsztaty szkoleniowe.Miały one miejsce w dniach 6-9 września 2019 r. w Katowicach. Temat brzmiał: „Ewangelizacja uliczna - zasady bezpieczeństwa, radzenie sobie z sytuacjami konfliktu”.

„Pomagać trzeba z głową”, tak brzmiały jedne z pierwszych słów s. Anny Bałchan, która prowadziła to szkolenie. Zajęcia miały formę warsztatową, dlatego mieliśmy okazję zdobyć konkretne narzędzia, by nawiązywane relacje nie prowokowały osób, które spotkamy. W pracy na ulicy, aby nawiązać kontakt z drugą osobą, bardzo ważny, zarówno dla jednej jak i drugiej strony, jest komfort spotkania. Zawsze ważne są: bezpieczeństwo, roztropność, uważność i współpraca, bo nigdy nie pracujemy w pojedynkę.

Warsztaty poruszały zarówno doświadczenia praktyczne w pracy streetworkera, ale przede wszystkim uczestnicy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie: Kim jestem? Jaka jest moja misja? Tylko wówczas mogę służyć innym, gdy sam mam porządek w sobie. Gdy znam swoją misję to przeciwności nie zgniotą mnie. Można wówczas nabrać dystansu do własnych decyzji i ludzi, których spotykamy.

Integralną częścią warsztatów była codzienna Eucharystia, którą sprawował ks. Adam Palion. W nocy z piątku na sobotę o godz. 3.00 jednoczyliśmy się z ofiarami handlu ludźmi, włączając ich w Koronkę do Miłosierdzia Bożego. W sobotni wieczór przyszliśmy do Pana, by przytulić się do Niego w czasie Adoracji. Ten czas we Wspólnocie, którą stworzyliśmy, ale wewnętrznie przeżyty sam na sam z Jezusem, umocnił nas na dalszą drogę.

Mieliśmy okazję zobaczyć również najnowszą inicjatywę Stowarzyszenia PoMOC czyli budujące się Centrum Opiekuńczo – Rozwojowe im. Św. Józefa. Główną misją tego ośrodka jest wspomaganie rozwoju małych dzieci oraz objęcie opieką ich Rodziców. Centrum jest budowane dzięki wielu ofiarodawcom.

Warsztaty w Katowicach zgromadziły Siostry różnych Zgromadzeń oraz osoby świeckie, które pomagają na co dzień wśród Ubogich. Potrzeba wiele mądrości, by stawiać wyraźne granice ludziom, których spotykamy w naszej posłudze. Umocnienie serca i wypracowanie konkretnych postaw jest tym z czym wyjechałyśmy z Katowic.

Wdzięcznym sercem ogarniamy wszystkich, którzy przyczynili się do zorganizowania tegorocznych warsztatów. Ogarniamy modlitwą Współpracowników Sieci BAKHITA oraz tych, którym służymy.

s. Grażyna Wysiecka
Siostry Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo

        

        

        

        

      


ŚWIADECTWA

s. Marta, pasterzanka

„Nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych” (por. Mt 18,14)

Katowice, pierwszy weekend września 2019 r., Sieć BAKHITA organizuje warsztaty z zakresu pracy metodą streetwork. Spotkanie gromadzi około 40 osób, zaangażowanych bezpośrednio w pomoc osobom w trudnej sytuacji, w kryzysie – osobom, które spotykają na ulicy.

Z czym przyjeżdżam na to spotkanie? W sercu jest pytanie: jak mądrze towarzyszyć? Jak radzić sobie w sytuacjach trudnych, które pojawiają się w miejscu mojej posługi? Jak nie stracić siebie w relacji pomocowej?

Początek szkolenia i wewnętrzne przekonanie: dobrze, że tu jestem. Na nowo chłonę świadectwo prowadzącej, s. Anny Bałchan - osoby, od której uczę się „bycia dla…”. Kilka bloków wspólnych spotkań przypomina o tym, co ważne: po pierwsze: świadomość siebie – kim jestem? Co jest moją misją? To w sumie bardzo oczywiste, bo jeśli tego nie wiem, sieję zamęt; wtedy na obszarach, gdzie mam służyć, nie daję czegoś z siebie, ale próbuje zaspokoić moje głody. Tak być nie może, nie po to, Pan stawia mnie przy człowieku. Dobrze sobie to uświadomić, by z większą odwagą i otwartością iść na peryferie. W relacji pomocowej nie chodzi tylko o mnie, dlatego kolejne bloki warsztatowe dotyczą podopiecznych i ich potrzeb: czy jestem świadoma tego, czego naprawdę potrzebują? I ciekawe, że po raz kolejny okazuje się, że – jak mówi s. Anna: „oczywista oczywistość nie jest oczywista”. Nasze wyobrażenia potrzeb podopiecznych nie do końca odzwierciedlają prośby, z którymi się do nas zwracają. Dlatego w relacji pomocowej potrzebna jest uważność, zasłuchanie i roztropność. Osoba, z którą się spotykam powie o swoich pragnieniach… chodzi tylko o to, by ją usłyszeć, roztropnie usłyszeć.

Warsztaty bogate w treść, ale przede wszystkim doświadczenie. Dobrze jest spotkać człowieka – s. Annę, która z taką otwartością i prostotą dzieli się tym, czego doświadczyła. Sama mówi, że „to nie jest prawda objawiona”, ale śmiało dodam, że na pewno jest to „prawda doświadczona”.

W grupie warsztatowej stworzyła się atmosfera, gdzie każdy mógł i chciał się dzielić – to wielki plus tego spotkania: bezpieczna przestrzeń i zaufanie. Myślę, że nie byłaby możliwa, gdyby nie nasza wspólna modlitwa na Eucharystii i wieczornej Adoracji. Tak, Jezus jest tym, który łączy i to przy Nim czujemy się najbezpieczniej. Cieszę się, że ks. Adam, zaprzyjaźniony ze Stowarzyszeniem PoMOC, miał dla nas czas i pozwolił, by przez jego posługę Pan nas dotykał. 

Z czym wróciłam z tego szkolenia? Z ogromnym przekonaniem, że Pan posyła mnie tam, gdzie sam chce przyjść, bo „nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych” (por. Mt 18,14). Na nowo uświadomiłam sobie moją misję i wiem, że żeby mądrze towarzyszyć, potrzebuje tą mądrość czerpać od Jezusa, przy Nim ją rozeznawać, do Niego przynosić spotkanych na peryferiach życia, Jemu oddawać tą bezsilność wobec ich wyborów, której nieraz doświadczam. Nie zbawiam ludzi, zrobił to już JEZUS. On jest Panem ŻYCIA!

*      *      *

Siostra Anna Wójcik
Siostry Misjonarki NMP Królowej Afryki (Siostry Białe)

Bezpośrednim impulsem do wzięcia udziału w warsztatach było dla mnie pragnienie nabycia praktycznych umiejętności z zakresu streetworkingu. Po ukończeniu studiów z pracy socjalnej czułam, że warsztat praktyczny moich kompetencji jest niewielki. Zawsze stawiałam sobie pytanie jak mądrze towarzyszyć, bo przecież dać to nie zawsze znaczy pomóc. Nasze zgromadzenie- Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki, gdziekolwiek jesteśmy podejmuje wiele działań na rzecz zapobiegania współczesnym formom niewolnictwa- i to był kolejny ważny powód, dla którego wzięcie udziału w szkoleniu nabrało szczególnego znaczenia. Podczas warsztatu szkoleniowego miałam możliwość uczenia się słuchania i rozmawiania tak po ludzku z drugim człowiekiem bo choć warsztaty były ukierunkowane na streetworking to umiejętności jakie nabyłam z całą pewnością mogę wykorzystać w moich codziennych relacjach. Był to także czas spojrzenia na to kim jestem, jaka jest moja misja. Niewątpliwie cennym elementem tych warsztatów były dla mnie świadectwa sióstr z różnych zgromadzeń zakonnych oraz pani Basi i pana Bartka- czasem podczas pracy w grupach czy przy kawie ale zawsze prowadziły mnie one do spojrzenia dalej niż tylko moje podwórko. Ćwiczeniem, które pobudziło mnie do refleksji była praca w grupach, gdzie najpierw mieliśmy wypisać jakie są według nas potrzeby osób, do których idziemy, a następnie na osobnym arkuszu papieru potrzeby, z którymi osoby przychodzą do nas i proszą nas o pomoc. W tym pierwszym ćwiczeniu było bardzo dużo wartości wyższych, jak szacunek, miłość czy choćby zainteresowanie, zaś w drugim ćwiczeniu zdecydowanie więcej było wyrażonych potrzeb materialnych, typu: pieniądze, odzież, wykupienie leków. Ćwiczenie to pozwoliło mi zastanowić się nad potrzebami, które ja osobiście dostrzegam bardziej lub mniej właściwie, a potrzebami które wyraża druga osoba.

A poniżej przedstawiam kilka perełek, które dały mi wiele światła podczas tych warsztatów:

* warto się pytać ludzi czego chcą? Jakiej pomocy potrzebują? Jak oni sami mogą to osiągnąć? Jak robią to inni?
* kawałek kartonu rozłożony na chodniku jest dla bezdomnego czymś więcej niż tylko zużytym pudłem – nie wchodź z butami.
* pozwolenie ludziom, aby przeżywali swoje cierpienie. Tylko dyskomfort cierpienia może otworzyć nową drogę.
* każde dobre spotkanie może być terapeutyczne- wystarczy, że ma się mądrość życiową i szacunek do drugiego człowieka.
* towarzysząc innym warto być autentycznym i umieć zadbać o siebie.
* i co najważniejsze ważne jest osobiste świadectwo spotkania żywego Boga. To spotkanie z Bogiem, który kocha każdego człowieka i poszukuje go inspiruje do bycia dobrym i towarzyszenia innym.

Jeszcze raz ślicznie dziękuję i mam nadzieję, że do zobaczenia.